Żyjąc wśród ludzi i wchodząc z nimi w nieustanne interakcje, nie jesteśmy w stanie uciec od tego, co żyje w głębi nas - emocji. Możemy się ich wypierać, próbować racjonalizować, przekierowywać na innych, zmuszać się do ich niepokazywania, a nawet mówić sobie, że są zupełnie niepotrzebne i tylko dezorganizują nasze funkcjonowanie. Dlaczego tak chętnie zaprzeczamy naszej naturze i robimy wszystko, aby tylko nie pozostać sam na sam z prawdziwymi emocjami i przeżyciami? Przeanalizujmy to.
O jednej takiej, co nic nie czuła
Emocjonalność kojarzymy z pewnym rodzajem słabości, a w szczególności jeśli dotyczy ona kobiet. A im większa presja, aby być silną i niezależną, tym łatwiej dysocjujemy się od przeżywanych emocji. Bo jak to - pokazać wrażliwość? Otworzyć się i dać się zranić prosto w serce? Powiedzieć o swoich uczuciach? Przyznać się do tego, że potrzebuję pomocy? Odpowiedzi na wszystkie te pytania powinny brzmieć: TAK. Tak, warto sygnalizować wprost swoje emocje - nawet te najbardziej negatywne, kłębiące się w środku.
Przeświadczenie o tym, że emocje świadczą o naszej niezaradności, powinnyśmy schować do szuflady i do niej nie zaglądać. Oczywiście, brak kontroli nad nimi, a w szczególności w codziennych sytuacjach, jest wysoce niefunkcjonalny. Spójrzmy na to jednak pod kątem tworzenia relacji, własnego samopoczucia i poczucia bezpieczeństwa. Nieprzyznawanie się do emocji prędzej czy później zbierze swoje żniwo. Nawet jeśli wydaje nam się, że to my jesteśmy górą. Pozwólmy sobie na dojrzałość i szczerość względem samych siebie i ludzi wokół nas, nawet jeśli dotyczy to osób z pracy czy sąsiada. Trudno jest budować funkcjonujące relacje, jeśli odpychamy od siebie innych, a także nasze własne potrzeby i lęki.
- Co się dzieje, gdy pozwolimy na zupełne wyparcie emocji, nakładając liczne maski? Zaczynamy zatracać same siebie, sięgając po niejednokrotnie autodestrukcyjne zachowania. A jeśli nie są destrukcyjne dla nas, to mogą być takie dla najbliższych. Rozpędzamy się w poczuciu frustracji, niezadowolenia i zamiast to wszystko z siebie sukcesywnie uwalniać, pozwalamy, aby rozwijało się każdego dnia. Skupiamy swoją uwagę na pracy, rozwoju, hobby - wszystkim, aby tylko nie pozostać same ze swoimi myślami i emocjami. Budujemy własne wizerunki oparte na zaradności, niezależności i ciągłym pędzie. To jedno z rozwiązań tych, co nic nie czują, a bardziej myślą, że nic nie czują.
- Inne rozwiązanie? Zamknięcie się w sobie, totalne. Powoli czujesz jak przygasa w Tobie wszystko - motywacja, szczęście i lekkość. Nie dajesz nic od siebie, a jeśli tak, to marginalne ilości pozytywnych uczuć. Niezależnie od sytuacji, nie pokazujesz ani smutku, ani żalu, ani wrażliwości. Skupiasz się tylko na realizowaniu celów i rozwiązywaniu problemów, nie zostawiając ani chwili dla siebie.
- Może jeszcze jedna propozycja? Przerzucanie wszystkiego, co złe na innych. Jedna z najczęściej używanych taktyk przez osoby, które próbują wypierać własne emocje. Niezadowolenie ze studiów? Idealny sposób na wylewanie swoich żali na przyjaciółkę. Niepowodzenie w związku? To z pewnością wina rodziców. Zbyt wysoki stres w pracy? A gdyby tak być złośliwą wobec partnera_ki? Przecież to ja mam gorzej, a nie oni. A jeśli im na mnie zależy to przecież nieważne co zrobię i tak zostaną. Będę szczera - to bardzo toksyczne zachowanie i myślenie. Nawet jeśli przechodzicie przez ciężkie sytuacje, nie powinny być one przyczyną tego, aby przestać szanować innych. Wiadomo, nie zawsze utrzymamy złość i frustrację na wodzy, ale nie pozwólmy, aby zawitały u nas na dobre.
[caption id="attachment_1992" align="aligncenter" width="1600"]
@zuzaszymroszczyk[/caption]
Parę słów o traumie emocjonalnej
Wypieranie emocji, a w szczególności tych negatywnych to jedna ze strategii adaptacyjnych. Kiedy ona powstaje? W okresie dzieciństwa, gdy rodzice nie aprobują wszystkich reakcji emocjonalnych dziecka. Może być szczęśliwe, znudzone, zmęczone, ale nie ma w tym wszystkim miejsca na złość i wątpienie. Zamykając się na pewne odczucia, uczymy się, że nie warto ich okazywać, bo może nas spotkać a. odrzucenie b. przykrość c. niezadowolenie ze strony innych.
Trauma emocjonalna nie dotyczy tylko wydarzeń, które kojarzymy z największymi trudnościami - śmiercią, wykorzystaniem, opuszczeniem czy agresją. Ma ona miejsce także przy braku ciepła, wsparcia i komunikacji między dzieckiem, a rodzicem. Uczy się ono tego, że nie jest w pełni akceptowane i rozumiane, że ciągle musi odgrywać rolę, a jeśli z niej wyjdzie - spotyka je kara. A z tymi przeświadczeniami wkracza w każdą kolejną relację.
Wypieranie emocji a szczęście
Choć wydawać by się mogło, że tłumienie emocji w niektórych momentach jest przydatne, to patrząc długofalowo, teza ta przestaje mieć jakiekolwiek pozytywne znaczenie. Na ogół nie wybuchamy od razu płaczem czy krzykiem, gdy nie uda nam się zrealizować jednego zadania, nie rzucamy w kogoś laptopem jeśli nie zgodzi się nam pomóc w projekcie czy nie wyrzucamy kogoś z życia, bo zapomniał nam kupić obiecanych chipsów. Problem z tłumieniem emocji pojawia się, gdy zaczynamy przez to krzywdzić i same siebie i najbliższych. A jak można tak naprawdę poznać kogoś, kto ciągle ukrywa swoje emocje?