W powietrzu unosi się zapach piernika, w tle słychać "Last Christmas", a w sklepach roi się od promocji na stojące na granicy kiczu dekoracje. Magiczny czas, który powinien być źródłem radości i spokoju, niektórym kojarzy się z presją, stresem i konfliktami. Czy można nie lubić Świąt? Można.
Dla każdego coś niemiłego
Powodów "nielubienia Świąt" może być wiele – od przebodźcowania przepychem, przez presję i rodzinne konflikty, aż po złe wspomnienia i smutek. Nie pomaga nieodparte wrażenie, że wiele elementów świątecznej atmosfery wydaje się... sztucznych. Wszyscy nagle mają być dla siebie mili, chociaż przez resztę roku nie okazują tego tak często. Rodziny, które na co dzień się kłócą, zasiadają przy stole w duchu pozornej zgody. Trudno odnaleźć się w tej świątecznej inscenizacji, gdzie autentyczne emocje są zastępowane odgrywaniem ról, a duchowy wymiar Świąt, zdaje się ustępować miejsca komercyjności.
Presja, presja, presja
Chyba nie ma drugiego takiego festynu uszczypliwości, jak wigilijny stół w towarzystwie wścibskich członków rodziny. I mimo że widujesz ich raz w roku, nic nie stoi im na przeszkodzie, by bezprecedensowo skomentować wszystkie Twoje wybory życiowe. "Kiedy dzieci?", "Gdzie Twój kawaler?", "Czemu nie chodzisz do kościoła?", "Oj, a komuś się ostatnio przybrało" to tylko część z komentarzy typowych dla rodzinnego zjazdu. Quick reminder: te cioctki nie wiedzą, że masz wątpliwości co do chęci posiadania dziecka, Twoja praca daje Ci mega satysfakcję i chcesz pojeździć po świecie. A little reminder: słysząc te komentarze, pamiętaj, że one nie mają związku z Tobą, a z osobami, które je zadają. Nie musisz odpowiadać na pytania dotyczące Twojego potencjalnego macierzyństwa, sylwetki i finansów, tylko dlatego, że ktoś postanowił dać ujście swojej wścibskiej naturze.
Przebodźcowanie level expert
Święta to także czas sensorycznego przeciążenia. Fruwające bodźce w postaci świateł, dźwięków i zapachów – wszystko jest intensywne i nie sposób przed tym uciec. Jeśli cenisz sobie spokój, grudzień staje się prawdziwym sensorycznym wyzwaniem... Nawet w domu trudno się odciąć, bo świąteczne reklamy i melodie docierają wszędzie. Trzeba odwiedzić rodzinę, przygotować posiłki, wysłuchać opowieści ciotek i wujków. Dla introwertyków może to być prawdziwa droga przez mękę. Mimo że kochasz swoich bliskich, intensywność tych spotkań często okazuje się po prostu... przytłaczająca.
Mimo wszystko zastanawiam się czasem, czy moja niechęć do Świąt jest czymś, co powinienem zmienić. Może zamiast walczyć z rzeczywistością, spróbować stworzyć święta na własnych zasadach? Skupić się na tym, co naprawdę sprawia mi radość, a resztę zwyczajnie odpuścić? Może to nie święta są problemem, ale oczekiwania, jakie sobie narzucamy?
Grinch nie taki straszny
Powody, które wymieniłyśmy w tekście to tylko kropla w morzu powodów, dla których okres Świąt może być bardzo trudny. Jednak pamiętajmy, że w opowieści o Grinchu to nie on się zmienia – to inni dostrzegają, że święta to coś więcej niż ozdoby i prezenty. Może to nie Święta są problemem, ale oczekiwania, jakie sobie narzucamy? Nie musisz lepić 100 pierogów, nie musisz mieć choinki, nie musisz spędzać Świąt z ludźmi, z którymi nie chcesz spędzać Świąt. Period.