Blog navigation
Najnowsze posty
Spring glow up Twojego mieszkania – ebook do pobrania
Spring glow up Twojego mieszkania – ebook do pobrania
Jeśli szukasz dodatków, które pomogą przejść Twojemu mieszkaniu glow up, mamy coś dla Ciebie! Pobierz za darmo ebooka...
Czytaj więcej
Spring reset – lista do pobrania
Spring reset – lista do pobrania
Wiosna, czyli pora roku, w której budzimy się ze snu zimowego, planujemy zmianę życia o 180 stopni i stawiamy na...
Czytaj więcej
BOSSIER SPRING – wiosenna playlista
BOSSIER SPRING – wiosenna playlista
Nowy sezon, nowa energia – a nic nie dodaje jej tak skutecznie jak odpowiednia muzyka! Podrzucamy Wam wiosenną...
Czytaj więcej
Chcę iść na terapię – jak przekonać rodziców?
Chcę iść na terapię – jak przekonać rodziców?
Z okazji Ogólnopolskiego Dnia Walki z Depresją, postanowiłyśmy trochę o niej porozmawiać, ale przede wszystkim,...
Czytaj więcej
5 unikalnych miejsc na city break poza sezonem 
5 unikalnych miejsc na city break poza sezonem 
Zimowe wieczory spędzasz pod kocem, pisząc z przyjaciółką, że "w sumie to chętnie byście gdzieś pojechały". Wpada...
Czytaj więcej

Im lepiej w gospodarce, tym krótsza spódniczka

 

Tak, to co usłyszałaś jest prawdą. Teoria hemline index zakłada, że w zależności od stanu gospodarczego, faktycznie zmienia się długość kobiecej spódniczki. Gdy świat mierzył się z krachem na Wall Street w 1929 roku, nie tylko paski giełdowe poszły w dół, ale też nowojorskie mini. Z kolei Swinging sixties, czasy wyzwolenia, ruchów hipisowskich, wzrostu gospodarczego i demograficznego kojarzyć będziemy z projektami Mary Quant rodem z jej butiku na londyńskim Soho czy słynną mini od Yves Saint Laurent tzw. Mondrian dress. Można więc domyślić się, że stabilność i bezpieczeństwo ekonomiczne zwiększają w kobietach  poczucie autonomii, z którym wiąże się dobrostan psychiczny. W obliczu lepszego samopoczucia zyskują one więcej przestrzeni do eksperymentowania z trendami i podejmowania odważniejszych decyzji w tej kwestii. 

Powróćmy jeszcze do definicji trendu

Zacznijmy od tego, że trend to istniejący w danym momencie kierunek rozwoju w jakiejś dziedzinie, a jego  nieodłączną cechą jest cykliczność. Przypomnij sobie, że co kolejną dekadę widzisz te same powracające fasony i kolory – to dlatego tak uwielbiasz buszować w szafie swojej mamy za perełkami z czasów jej młodości. A jak działa cykliczność trendu? W latach 70. nastąpiła ogromna moda na winyle. Jednakże, odkąd pojawiła się nowa  technologia i Spotify, gramofony wylądowały na strychu, a płyty w kolekcjach starszych panów, którzy czasem wystawią je na sprzedaż na giełdzie. Na szczęście, znajdzie się kilka młodych osób, które zafascynowane poszperają za tym jednym wymarzonym egzemplarzem. I tak coś, co wydawałoby się, że umarło, wciąż odradza  się w nowej formie – zupełnie jak walkman na wybiegu u Coperni w postaci słynnej CD-player swipe bag.

CD-player swipe bag od Coperni; źródło: design-milk.com

Wspomnijmy jeszcze o tym jak my, ludzie, możemy przyczynić się do pobudzania cyklu trendu. Otóż z  biologicznego punktu widzenia, istnieje w nas skłonność do poszukiwania nowości, która zaktywizowana pobudza szlak dopaminowy w mózgu i prowadzi do zaspokojenia oraz poczucia przyjemności. Wobec tego jasne staje się, że będziemy węszyć za najnowszymi trendami, by doznać pozytywnych emocji. 

A co lub kto wyznacza trendy?

Najczęściej robi to społeczeństwo odczuwając pewien deficyt czy wyrażając potrzebę zmiany, która zostaje zaspokojona przez branżę. Dla samej branży natomiast to trochę taka gra w "kto pierwszy, ten lepszy" – a w latach 50., pewnością wygrał ją Christian Dior, tworząc słynny The New Look. Wojenne czasy wymagały od kobiet przejścia w męską rolę, co wiązało się między innymi ze zmianami w obrębie trendów. Powrócono do prostych i praktycznych krojów, a prym przejęły spodnie. By odwrócić uwagę od niefortunnych wydarzeń, Dior odczarował przeszytą elegancją i subtelnością sylwetkę z przedwojennych lat. Do mody powróciły taliowane suknie, a zapotrzebowanie na pozytywne emocje, powiązane z sentymentalizmem i tęsknotą za beztroskimi czasami sprawiły, że do paryskiego domu mody zaczęły napływać masy klientek. A pamiętacie lata 80 i przepych? Jane Fondę w stroju do fitnessu, kolorowy make-up, objętościowe fryzury i kreszowy dres? Nie dziwmy się, że po tym maratonie przebodźcowania, branża z otwartymi rękami przyjęła minimalistyczne lata 90, Toma Forda w Gucci i kolekcje od Helmut Lang.

Nie trudno jednak zauważyć, że współcześnie władzę przejął Instagram, a nasza ludzka tendencja do ulegania autorytetom, pokazuje jak łatwo jest skusić się na najnowszy reklamowany przez  ulubioną influencerkę czy celebrytkę ciuch. Dla mnie trochę przerażające jest to, że w XX wieku to ruchy społeczne głównie promowały trendy i tak dzięki sufrażystkom walczącym o prawa kobiet możemy mówić o wyzwolonym flapper look, a dzisiaj raczej nie czujemy się wyzwolone widząc po raz setny... to samo lokowanie  viralowego produktu. 

Dlaczego chcemy być trendy?

Bez wątpienia, podążanie za trendami ma ogromny wpływ na naszą samoocenę. Profesor psychologii społecznej Bogdan Wojciszke wykazał, że sposób, w jaki postrzegamy i oceniamy siebie, ma głęboki wpływ na nasze funkcjonowanie społeczne i relacje interpersonalne, a sama samoocena zmienia się w przeciągu życia, w odpowiedzi na nasze doświadczenia czy interakcje z ludźmi. Jednym z wyróżnionych przez Niego głównych źródeł samooceny, jest poczucie własnej wartości oparte na akceptacji społecznej, które jest związane z poczuciem wspólnotowości.

Podsumowując, jeżeli samoocenę możemy czerpać z poczucia przynależności i bycia akceptowanym przez grupę społeczną to czemu nie pomóc sobie zakładając tego samego trendu co połowa internetu? A zresztą, możemy tę tendencję zauważyć chociażby na przykładzie mody na quiet luxury, gdzie przynależność do wysokich sfer społecznych wyznacza minimalizm w ubiorze, o czym doskonale wie marka The Row czy Burberry – bo przecież krzykliwą kratę można subtelnie ukryć na podszewce trencza. 

Na zakończenie, chciałabym jeszcze dodać, że aktualnie na ulicy możemy spodziewać się zarówno krótkich, jak i długich spódniczek. Na szczęście, trend na indywidualizm odniósł tak wielki sukces, że nawet wahania gospodarcze mu nie zaszkodzą.

autorka: Julia Chudzichowska

Wrażliwa, pewna siebie i empatyczna dusza, która najlepiej odnajduje się w świecie estetyki. Może spędzać godziny czytając o modzie w najnowszym Vogue’u. Na ulicy zobaczysz ją najprowdopodobniej w kowbojkach, a gdy zapytasz czego słucha usłyszysz, że starego rocka- pewnie the Rolling Stones. Studentka psychologii i fanka zgłębiania samoświadomości, szczególnie zainteresowana nurtem Gestalt oraz psychodynamicznym. Najbardziej inspirują ją podróże do swoich wymarzonych destynacji, skąd przywozi najróżniejsze skarby takie jak dyplom stylistki czy vintage perełki. Na codzień zdyscyplinowana, a w weekendy dla balansu uwielbia wychodzić na capuccino lub dinner dates z przyjaciółkami.
zdjęcie główne: The New Look, Christian Dior 
 
Czy ten wpis Ci się podoba?
Opublikowano w: LIFESTYLE, Fashion
close

Lista życzeń