Ta jedna dziewczyna, która zaczyna swój poranek o piątej rano, by zdążyć poćwiczyć przed pracą. Ta, która prowadzi swój dziennik manifestacji i kolejno odhacza pozycje z wcześniej przygotowanej checklisty. Ta, u której na talerzu każdego poranka ląduje avocado toast i nie wyobraża sobie funkcjonowania bez iced matcha latte. Ta, dla której nie istnieją sformułowania “nie dam rady” czy “nie chce mi się”. Brzmi idealnie, prawda?
DLACZEGO TAK NAPRAWDĘ CHCĘ BYĆ THAT GIRL?
Jestem przekonana, że każda z Was przeglądając TikToka, choć raz trafiła na filmik o niebywałej estetyce z motywującymi hasłami, opisany hasztagiem “thatgirl”. Co wtedy pomyślałyście? Mi wielokrotnie przemknęło przez myśl, że chciałabym, aby właśnie tak wyglądał mój poranek. Wizerunek “tej dziewczyny” jest równoważny zbyciem najlepszą wersją samej siebie. Która z nas do tego nie dąży? Która z nas nie pragnie się rozwijać? Chcemy być zmotywowane, silne, podziwiane i pewne siebie. Na pierwszy rzut oka, prezentuje się to perfekcyjne, ale gdy przyjrzymy się temu trendowi nieco bliżej, bardziej obiektywnie i filtrując niektóre informacje, zaczynamy dostrzegać pewne kwestie, które mogły umknąć naszej uwadze.
CZY OBRAZ IDEALNEGO PORANKA MA COŚ WSPÓLNEGO Z RZECZYWISTOŚCIĄ ?
Dla niektórych osób z pewnością tak. Jest to spowodowane trybem życia, charakterem pracy czy pasji. Pytanie brzmi - czy każdy może tak żyć? Jeśli mu na tym zależy, prawdopodobnie tak. Choć w wielu przypadkach wiązałoby się to z absolutną zmianą rutyny i sposobem codziennego funkcjonowania. Chcąc wskoczyć w taki tryb, musimy mieć na uwadze kwestie związane z naszą codziennością, obowiązkami i przyzwyczajeniami. Bez odpowiedniej filtracji i zachowania balansu, trend może wywrzeć okrutnie negatywne skutki i być toksycznym dla społeczeństwa.
BALANS TO KLUCZ
Obsesyjne zapisywanie takiego contentu z myślą, że wrócę do niego później, wezmę się za siebie i zacznę żyć na takich samych zasadach, jak te wszystkie perfekcyjnie zorganizowane dziewczyny, skłoniło mnie do chwili refleksji. Po kilku tygodniach zostałam z folderem wypełnionym po brzegi “motywacyjnymi” i estetycznymi zdjęciami i filmami. Czy faktycznie były dla mnie wystarczająco motywujące, by wziąć się w garść i sprowadzić swój tryb życia właśnie na takie tory? Niestety nie.
Zamiast tego, żyłam z poczuciem rozczarowania samą osobą i brakiem chęci do dalszego działania. Przecież nie jestem w stanie sprowadzić swoich głównych codziennych obowiązków na dalszy plan i nagle zacząć poświęcać dwóch godziny dziennie na ćwiczenia w Instagramowym stroju i niesamowitym otoczeniu! Spożywać pięknie podane, pełnowartościowe śniadanie, iść pod prysznic, a następnie zabrać się za poranną pielęgnację połączoną z masażem twarzy. A później wystylizować włosy przy użyciu Dysona i wykonać make up no make up, który sprawi, że będę wyglądać jak milion dolarów. Moje poranki NIE BĘDĄ tak wyglądać. Musiałabym wstawać o 3.30, a co za tym idzie, kłaść się spać prawdopodobnie w okolicach 20.30, by normalnie funkcjonować.
DĄŻENIE DO IDEAŁU MA SWOJE CIEMNE STRONY
Po czasie, starając się spojrzeć na ten trend z dozą obiektywizmu i zdrowego rozsądku, doszłam do wniosku, że najlepszą opcją będzie przewartościować wizję mojego życia. Nie zrozumcie mnie źle… Absolutnie nie ma nic złego w propagowaniu ruchu, zdrowego odżywiania, zachęcaniu do czytania czy planowania. Problem stanowi sposób przedstawienia tego trendu i niezaprezentowanie backgroundu. Widząc abstrakcyjny, wyidealizowany obraz czyjegoś życia, a następnie zestawiając go ze swoim, zaczyna nam napływać do głowy niezliczona ilość pytań - “Dlaczego moje życie nie wygląda tak jak jej?” “Dlaczego mi nie udaje się wstawać o 5 rano?” “Dlaczego nie jestem tak dobrze zorganizowana?”. BALANS przede wszystkim. Odnoszę wrażenie, że o tym aspekcie się niestety zapomina, przez co wiele osób wpędza się w kompleksy i stawia nierealnione cele.
Narzucanie na siebie coraz większej presji. Brzmi znajomo? To coś, z czym ja osobiście borykam się od lat. Perfekcjonizm, ambicja i ciągła chęć udoskonalania bywa swoistą pułapką, która niekiedy może zamienić się w machinę nie do zatrzymania i sprowadzić nasze życie do rangi mechanicznej egzystencji sfocusowanej na ciągłym odhaczaniu postawionych sobie celów. A to i tak w konsekwencji nie daje poczucia satysfakcji. Chcemy więcej, mocniej, lepiej. Zawsze będzie ktoś, kto robi coś lepiej, szybciej, odważniej.
BĄDŹ THAT GIRL NA WŁASNYCH ZASADACH
Zamiast skupiać się na tym jak żyć idealnie, po prostu zacznijmy żyć. Nie starajmy się kreować wyidealizowanego obrazu naszej rzeczywistości. Postarajmy się, by ten faktyczny obraz naszego życia przyprawiał nas o uśmiech na twarzy. Zastanówmy się, jak każda z nas może się zainspirować, a następnie przenieść te wybrane części do swojej codziennej rzeczywistości. Bądźmy dla siebie wyrozumiałe!